Bielizna i jej cele

    Bielizna to coś co powoduje, że mężczyźni tracą zmysły dla kobiet. Najbardziej podniecającą bielizną wydaje się być koronkowa, która rozbudza zmysły i pragnienia, my Panie dobrze o tym wiemy :). Dlatego ubieramy się w wyzywające stringi, staniki dla naszych mężczyzn, jednak szanująca się kobieta pokazuje swoje sekrety tylko w obliczu prawdziwej miłości, a nie pierwszemu lepszemu. Co do samej bielizny to jak wiadomo wyróżniamy jej dolną część, czyli majtki, tutaj możemy wyróżnić stringi, figi, bokserki i inne, górna część to oczywiście stanik. Ceny bielizn kształtują się od kilkunastu złotych w górę, a górnej granicy już prawie nie ma, gdyż można zamówić sobie np. stringi z diamentami, które będą kosztować majątek, ale na to oczywiście mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi ludzie na ziemi. Jednak przysłowiowa Kowalska kupuje zazwyczaj komplet bielizny w cenie do 100zł, no może raz na czas pozwoli sobie na odrobinę luksusu i kupi komplecik firmowy np. formy Triump czy Atlantic za 200-300zł. Istnieje tyle samo zwolenników, co przeciwników bielizny koronkowej, zazwyczaj sprawa rozbija się o komfort kobiety i wysokie ceny, jednak nikt nie może zaprzeczyć, że ten rodzaj bielizny jest wyjątkowo kuszący i na pewno jest to jeden z najlepszych prezentów, jakie może kobieta przedstawić swojemu wybrankowi sam na sam. Tym miłym akcentem kończąć wprowadzenie zachęcam do lektury bloga, na którym znajdzieje wiele więcej ciekawych informacji oraz ciekawostek. Pozdrawiam Amanda :)


Ubrania w Polsce w wieku XVI i XVII to właściwie niekończący się przepych i duża ilość zbytku, bardzo duża różnorodność materiałów, dodatków, wszelkich biżuterii Jak i klejnotów. Lecz przed wszystkim rdzennie polski pasy. Można określić ubrania w tamtym okresie mianem przepychu bogactw i splendoru. Na tle tak przebogatych ubrań wierzchnich wyjątkowo kiepsko prezentuje się bielizna. Trzeba jednak gwoli sprawiedliwości dodać, że bardzo popularne były koronki weneckie.

Funkcja ich polegała na łączeniu bielizny z ubraniem wierzchnim i służyły do wykańczania w miejscach, które były widoczne. Oprócz tego były przyszywane do rękawów koszul. Młoda kobieta obowiązkowo musiał nosić „kształcik”, był to gorset bez rękawów, z pod tego gorsetu wystawały rękawy koszuli. Takie ubranie było uważane za typowo polskie odzienie i tak był odbierane za granicami naszego kraju. Dopełnieniem takiego gorsetu była koszula, przyozdabiania złotymi haftami i koronkami, taka koszula nazywana była, „giezłko”. Czasami do jej produkcji używano nawet jedwabiu co świadczyło już o bardzo dużym zbytku.

Ten strój kwalifikować możemy jako strój zakładany od święta, nastawiony na zrobienie wrażenia, ale i tak nie miał szans konkurować futrami czy klejnotami, to one były prawdziwym oznacznikiem bogactwa zewnętrznego. Pomimo przepychu na zewnątrz pod ubraniem nie było bielizny o czym niech świadczy fakt podany tutaj cytat.

Tak oto Pani de Motteville, która zobaczyła i zachwyciła niepolskim ubiorem powiedziała: „nic piękniejszego na świecie widzieć nie było można” a po chwili dodała że pod tym bogatym strojem bielizny nie widać. Więc jasno z tego wynika że ówczesne kanony mody były nastawione tylko na to co było widoczne na pierwszy rzut oka. O bieliznę dbało sięgało albo wręcz wcale, ale w ówczesnych czasach dbanie o bielizną nie było problemem tylko w Polsce, można było się z tym spotkać nawet we Francji. Wyprawka ślubna żony cesarza miała zaledwie 12 koszul. Tak pokrótce przedstawia się historia.